Gładki tynk ? jak się to robi profesjonalnie?

W czasach PRL, kiedy murarz – tynkarz, to był ?Pan Murarz?, który robił inwestorowi łaskę, że w ogóle przychodzi do niego na budowę, partactwo budowlane (nazwijmy to po imieniu) było na porządku dziennym. Trzeba było brać tego tynkarza, który w ogóle się zgodził pracować. A potem efektem były krzywo wymurowane ściany, krzywe tynki, w rogach zaokrąglane butelką od wódki, którą oczywiście ?Pan Murarz? musiał dostać. Wszyscy siedzieli cicho, nikt nie narzekał, bo przecież ?Pan Murarz? mógł się obrazić i opuścić budowę w połowie prac ? zostawiając inwestora ? dosłownie i w przenośni ? przypartego do muru. 

Po tych doświadczeniach, ktoś bardzo mądry, konstruując maszyny budowlane stwierdził, że trzeba zminimalizować wpływ ?czynnika ludzkiego? na efekty prac wykończeniowych. Pomysł jest niegłupi ? zwiększyć udział maszyn we wszystkich pracach budowlanych. Maszyna się przecież nie męczy, może pracować wydajniej i dokładniej niż człowiek.

Tak też powstały agregaty tynkarskie. Od tej chwili tynkowanie nie wymagało wielu lat praktyki, kilometrów kwadratowych krzywo wytynkowanych ścian, zanim murarz posiadł odpowiednie umiejętności. W zasadzie każdy pracownik firmy budowlanej, uzbrojony w agregat do tynkowania i zacieraczkę na mokro, mógł szybko i sprawnie wykonać naprawdę profesjonalny tynk.

  1. No comments yet.

  1. No trackbacks yet.